Ile można zarobić na handlu walutami w Internecie?

Inwestowanie w waluty zawsze było jednym z lepszych źródeł dochodu, ale tylko dla wielkich korporacji oraz banków. Mniejsze podmioty po prostu nie miały dostępu do takiego rodzaju inwestycji. Dzisiaj istnieją już takie podmioty, jak internetowy kantor wymiany walut Pluskantor.pl, dzięki któremu każdy szarak na rynku jest w stanie dostać się tam, gdzie grają największe rekiny finansjery. Pozostaje tylko pytanie, czy w ogóle jest sens się tam pchać, ponieważ nie każda inwestycja to dobry pomysł.

Inwestowanie jako oszczędzanie

Cały czas większość inwestorów nie jest tak naprawdę inwestorami ani żadnymi graczami, ale wykorzystuje kantor online do wymieniania zarabianych przez siebie za granicą pieniędzy lub do zdobywania pieniędzy potrzebnych za granicą. Takie działanie ma jak najbardziej sens, a wymiana walut online jest operacją korzystną dla obu stron. Do niedawna większość osób zarabiających w euro czy w funtach brytyjskich zakładało od razu, że ich pensja jest o około 10% mniejsza od realnej, ponieważ tyle kosztowało ich przewalutowanie zarobków.

Jeśli teraz kantor online sprawia, że nie muszą ponosić takiego wydatku, są to pieniądze realnie zarobione. Dlatego można powiedzieć, że inwestowanie w internetowy sposób handlowania walutami to z miejsca 10% zysku dla każdego chętnego (wymiana walut online).

Nie ma róży bez kolców

W przypadku osób, które chcą realnie inwestować w waluty, czyli traktować je jako element spekulacji, bardzo dużo oczywiście zależy od ich kompetencji. Zawsze można trochę stracić i nikt nie zagwarantuje, że zakupiona na początku roku korona norweska do połowy roku nie straci połowy wartości. Jest to oczywiście skrajnie nierealne, ale gwarancji nie ma.

W praktyce inwestycje w waluty bywają zazwyczaj nawet trochę nudne, ponieważ jeśli inwestuje się w tak zwane duże waluty, zmiany i tym samym zarobki nie są za duże. Łatwo prześledzić, jak kurs walut online zmienia się, ale jeśli ktoś kupiłby rok temu dolary i sprzedawał je teraz, mógłby być nawet 20% na plusie.

Czasami zmienność na rynkach jest jeszcze większa. Koronnym przykładem jest frank szwajcarski, który w dołku kosztował niewiele ponad 2 złote, a u szczytu trzeba było zapłacić za jednego franka ponad 5 złotych. Jest też wiele przypadków, w których waluta nagle traci mocno na wartości, jak waluta turecka czy rosyjska w ostatnich latach, a potem nagle się wyraźnie odbija. Zakup w dołku oznacza wielkie profity i to w bardzo krótkim terminie.

Dodaj komentarz